Akcja ratownicza w jaskini Bystra była jedną z najciekawszych i najtrudniejszych akcji prowadzonych poza Kopalniami , w której brali udział ratownicy górniczy z rejonu Okręgowej Stacji Ratownictwa Górniczego Górniczego Wodzisławiu. Pod osłoną nocy z 15-tego na 16-tego lutego 1987 r czterech grotołazów; trzech Polaków i jeden Jugosłowianin Aleksiej Petrykicz weszło do jaskini ,,Bystrej”; znajdującej się poniżej ścieżki prowadzącej na zbocze Kalackiej Turni , na trasie od schroniska Kalatówki do Hali Kondratowej. Chcieli zdobyć zatopiony odcinek jaskini za V Syfonem, odcinek gdzie dotychczas nie stanęła stopa człowieka. Podobno dwukrotnie już przedtem próbowano pokonać zatopiony Syfon V nurkujący jednak na 12-tym metrze głębokości tego syfonu mocne zawężenie przekroju skutecznie jak dotąd broniła dostępu do dalszej części syfonu i jaskini. Wybrano porę nocną aby nikt nie dostrzegł wchodzących , oraz wykonano obejście w skale w celu ominięcia zamkniętego wlotu do jaskini. Wchodzenie do jaskini było zabronione ze względu na bardzo wysoki stopień trudności poruszania się w niej oraz ze względu na to , że woda z niej wypływająca stanowiła częściowe zasilenie ujęcia wody dla miasta Zakopane. Polscy grotołazi wiedzieli o tym i dlatego o zamiarze wejścia nikogo nie powiadomili. Młody i bardzo ambitny Jugosłowianin być może o tym nie wiedział.

  • Jaskinia Bystrej

Według wypowiedzi ratownika Domaradzkiego z KWK Marcel dalsze odcinki były jeszcze ciaśniejsze i połączone z nagłymi zmianami kierunku zarówno w poziomie jak i w pionie. Dalej jest na trasie kilka tak zwanych zacisków ,to znaczy tak wąskich miejsc, że pokonać je może tylko osoba bardzo szczupła i to po uprzednim wykonaniu wydechu. Całkowita długość od wlotu do syfonu V miała wynosić według różnych opinii od 500 do 600 m . Należy tu zaznaczyć , że brak było jakiegokolwiek szkicu z naniesionymi kierunkami i odległościami , któremu można byłoby zawierzyć. Jeden z grotołazów został przy wlocie , drugi zatrzymał się przed I syfonem w tak zwanej komorze Wodospadów , która później stanowiła bazę dla prowadzonej akcji ratunkowej. Z 26-letnim Aleksiejem Petrikiczem w dalszą drogę ruszył 36-letni Polak Andrzej Balas. Musieli pokonać nurkując cztery rozległe syfony, aby wreszcie po kilku godzinach zmagań z wodą , szczelinami, zaciskami, znaleźć się przed V Syfonem. Dodatkowym zagrożeniem dla grotołaza jest fakt iż długie przebywanie w chłodnych pomieszczeniach dużej wilgotności a także częste nurkowanie na syfonach w czasie pokonywania jaskiń wychładza i znacznie osłabia organizm człowieka. Po krótkim odpoczynku do ataku na Syfon V przystąpił Jugosłowianin, wszedł do wody głową w dół a Polak go asekurował obserwując wodę i ukazujące się na jej powierzchni w takt oddechów bańki powietrza. Czysta przed zanurzeniem się Jugosłowianina woda szybko zrobiła się mętna ponieważ na skutek ruchów grotołaza w ciasnym syfonie osady muliste nagromadzone na ściankach uległy rozpuszczeniu i całkowicie ograniczyły widoczność w wodzie. Później bańki powietrzne przestały się wydobywać ale po paru minutach pojawiły się ponownie jednak już pokazywały się w sposób ciągły bez charakterystycznych przerw świadczących o regularnym oddychaniu człowieka zanurzonego w wodzie. Polak-Andrzej Balas, asekurujący kolegę , miał czekać na niego około 15-20 minut. Zanurzający się Jugosłowianin miał w butli zapas powietrza na około 30 minut. Początkowo asekurujący myślał , że Aleksiej pokonał syfon V i wyszedł po jego drugiej stronie na powierzchnię , ale gdy zaobserwował , że bańki powietrzne pojawiły się ponownie i wydobywają się w sposób ciągły, wiedział , że stało się coś złego. Z wypowiedzi dr.Gradzieckiego , który rozmawiał z Andrzejem Balasem po jego wyjęciu z jaskini wynika , że on też wówczas zanurzył się w syfonie i stwierdził , że linka asekuracyjna jest zaklinowana a bardzo silnie zmącona woda uniemożliwia jakąkolwiek obserwację. Wtedy wycofał się z syfonu zdając sobie sprawę , że on sam pozbawiony jest asekuracji a czas pobytu Aleksieja pod wodą przekracza możliwości zapasu powietrza w butli , którą Aleksiej zabrał ze sobą. W tym miejscu należy zwrócić uwagę na odmienny od stosowanego w górniczym ratownictwie nurkowym , sposób asekuracji linkowej. W ratownictwie górniczym , nurek asekuracyjny trzymając linkę asekuracyjną w rękach popuszcza ją zanurzonemu w wodzie nurkowi w miarę jego oddalania się , unikając jednak nadmiernego luzu , tak aby cały czas móc odczuwać ruchy będącego w zanurzeniu. Grotołazi praktykowali natomiast odmienny sposób asekuracji , w którym penetrujący syfony speleolog trzyma cały zapas linki przy sobie i sam odpuszcza linkę w miarę oddalania się. Ten sposób ma na celu uniknięcie poruszenia linką skał luźno związanych ze ściankami ciasnych syfonów, poruszenia takie mogłyby powodować możliwość oderwania odłamów skalnych od ścianek a następnie ich przemieszczenie w wodzie , powstanie obwałów i odcięcie drogi powrotnej. Powracając do relacji z wydarzeń Balas postanowił wrócić i wezwać pomoc, samotnie już pokonał cztery syfony i razem z kolegą , który oczekiwał w komnacie Wodospadów. Wyszli przed jaskinię a stamtąd już w trójkę udali się do schroniska na Kalatówkach , skąd telefonicznie o godz. 9.30 16.02.87 wezwali pomoc ze stacji GOPR. O godz. 9.00 ekipa wyszła z jaskini bez wiadomości o losach zaginionego. Wychodzący byli bardzo zmęczeni i przygnębieni, był już 17 luty; dwa dni po zaistnieniu wypadku. Nieco wcześniej powiadomiono rodzinę Aleksieja i jego Klub speleologiczny. Z tego klubu , na pomoc samochodem przyjechało trzech kolegów Aleksiej. Przybyli 18-tego z przeświadczeniem , że na pewno uda im się uratować zaginionego i że Polacy nie zrobili tego wszystkiego co można aby go odnaleźć. To przeświadczenie wynikało z ich zachowania się po przybyciu do Zakopanego co stwierdził w swoich wypowiedziach dr.Gradziecki.

Do ataku na Syfon V wyruszyła grupa złożona z trzech Jugosłowian dwóch Polaków. Syfon V pokazał jednak swoje prawdziwe, niezwykle trudne warunki. Jugosłowianie zrezygnowali już po pierwszej próbie , woda nadal była bardzo zmącona , bez żadnej widoczności a wystające ostre krawędzie skalne w syfonie rozdarły skafander nurkowy kierownika grupy jugosłowiańskiej . Po wycofaniu się grupy z jaskini jeden z Jugosłowian miał stwierdzić iż tak trudnych warunków nie spotkali jeszcze i że gdyby wiedzieli o tym wcześniej w ogóle by nie przyjeżdżali , a cała sprawa jest tak beznadziejna, że nie widzą żadnej możliwości aby dotrzeć do zaginionego. Do Zakopanego przyjechała liczna rodzina Aleksieja łącznie z narzeczoną; 10 osób. 19.02 o godz. 9.00 GOPR telefonicznie powiadomił OSRG Wodzisław o wypadku i prowadzonej akcji ratunkowej oraz zwrócił się z prośbą o doradztwo i konsultację w sprawie sposobu dalszego postępowania. Natychmiast powiadomiono ówczesnego Dyrektora OSRG Kabiesza znajdującego się na naradzie w OSRG w Bytomiu a ten po zawiadomieniu dyrekcji OSRG przybył do Wodzisławia gdzie zorganizował dwuosobową grupę specjalistów od spraw ratownictwa górniczego nurkowego; Kier. GOPR Luzaka oraz kierownika grupy nurkowej przy KWK Borynia; Czyża. W tym samym dniu po trzech godzinach jazdy z Wodzisławia w trudnych warunkach zimowych zgłosili się oni o godz. 14.15 w kierownictwie akcji ratunkowej GOPR w Zakopanym. W tym czasie są tacy , którzy wierzą , że Aleksiej żyje jeszcze i oczekuje na pomoc po drugiej stronie syfonu V , inni twierdzą , że zginął w czeluści syfonu pod powierzchnią wody i tam znajduje się nadal. Że akcję tak czy owak należy kontynuować bo jeżeli nawet jest martwy to przecież woda z jaskini płynie do ujścia wody dla miasta , dlatego akcję należy prowadzić do końca teraz zimą gdy lód i mróz ogranicza dopływ wody z powierzchni z potoku Bystry a latem woda dopływająca bez przeszkód wypełnia całą jaskinię. Dla zlokalizowania na powierzchni punktu ewentualnego wykonania otworu lub studni szybika przedstawiciele ratownictwa górniczego proponują wykorzystanie urządzenia do namierzenia ludzi w zawałach używanego już od dawna w czasie akcji przez ratowników górniczych. 22.02 od rana ratownicy z Wodzisławia i CSRS stawiają do dyspozycji ratowników z Warszawskiego Klubu przywieziony wcześniej sprzęt i urządzenia : jak aparat telefoniczny ratowniczy typu WŁR i PTR , lampy RC-12. Jak się okazało GOPR już w nocy zorganizował kolejną wyprawę do V syfonu z udziałem około 50 osób. Próbowano w dnie syfonu znaleźć inną drogę dla obejścia miejsca gdzie opadłe skały zaklinowały linkę Aleksieja. Woda w syfonie nadal zmącona , nadal brak widoczności spenetrowano 27 m dna syfonu w różnych kierunkach bez rezultatu i bez znalezienia możliwości obejścia , podwodnego rumowiska skalnego a wszystko metodą obmacywania rękami metr po metrze. Narasta zniechęcenie uczestników wyprawy , narasta zmęczenie ludzi. Ratownictwo górnicze usilnie namawia do zastosowania odwodnienia jaskini . Przeprowadzona zostaje próba lokalizacji na powierzchni punktów nad syfonem V a później pierwsze lampy RC-12 z nadajnikami zaniesione zostały do jaskini do syfonu V i I przez grotołazów i ratowników GOPR . W warunkach 20 stopni mrozu panującego na powierzchni odbiornik sygnałów odmówił posłuszeństwa i próba mimo wysiłków i zastosowania podgrzewania odbiornika nie udała się. Do prób zlokalizowania na powierzchni miejsca gdzie znajduje się V syfon przyłączyło się dwu różdżkarzy jednak ich wskazania nie znajdowały żadnego potwierdzenia w konfrontacji z mapami powierzchni a głębokość szacowano z dokładnością od 50 do 100 m. Po tych próbach przedstawiciele ratownictwa górniczego z CSRS i Wodzisławia wyjeżdżają z Zakopanego zostawiając kierownictwu GOPR do rozważenia propozycję zastosowania pomp i odwodnienia jaskini. Cały następny dzień telefon w OSRG jednak milczy: dopiero we wtorek 24 02 GOPR prosi o pomoc sprzętową i osobową w pracach odwadniających. Należy tu zaznaczyć; że w górnictwie takie decyzje podejmowane są w czasie akcji bardzo szybko i nie zdarza się by opóźniano zastosowanie jakiegoś możliwego do zastosowania sprzętu. Z Wodzisławia zostaje wysłane 2 tony sprzętu ratowniczego zorganizowanego przy szczególnej pomocy KWK Marcel w osobach Dyrektora Tomanka i GŁ; Mech; Kopki. 25 . 02. o godz. 2.00 sprzęt dociera do GOPR-u. następnie samochodem UAZ do schroniska na Kalatówkach a dalej ratrakiem śnieżnym i na ostatnim odcinku ręcznie do wlotu Jaskini. Do Jaskini nie mieści się jedna z przywiezionych pomp typu Biba wraz ze sprzętem na miejscu melduja się ratownicy górniczy z KWK Marcel,-Domaradzki i Górski. Oni to wykonali linię doprowadzającą energię elektryczną do Jaskini zarzucając na przewody linii napowietrznej zaczepy wykonane z przewodu wiertarkowego z pomocą ściętych suchych smreków, smreków tym czasie GOPR ma pełne ręce roboty sezon narciarski w pełni a oznacza to konieczność interwencji kilka razy dziennie w wypadkach narciarzy. Kierownictwo akcji ratunkowej w jaskini obejmuje dr.Grodziecki, znany speleolog a klubu Warszawskiego , ten sam który przed laty też dotarł w czasie jednej ze swoich wypraw do syfonu V jaskini Bystra”;. Nie dla wszystkich jednak penetrowanie stanowi atrakcję i dostarcza niezapomnianych wrażeń i satysfakcji ze zdobycia tychże. Twierdzą, że wielogodzinne żmudne czołganie się w ciemnej wilgotnej ciasnej przestrzeni pełnej zagrożeń i niebezpieczeństw pokonywanie wcześniej wspomnianych zacieków i syfonów wypełnionych lodowatą wodą w zupełnym odcięciu od świata na powierzchni, bez kontaktu telefonicznego z ograniczonymi możliwościami uzyskania pomocy w razie zagrożenia, to żadna przyjemność . A już nazwanie pomieszczeń o wymiarach 2 x 2 m i wysokości 1,2 m komnatami i salami uważają za ponury żart. 27.02 pierwsza próba uruchomienia pompy w jaskini jednak znaczny spadek napięcia wywołany małym przekrojem i znaczną długością przewodów uniemożliwiają ruch pompy. Dopiero zastosowanie dodatkowego transformatora nad prądowego pozwala na pracę pompy , wydatkiem około 4 L / 1 sek. ~ 240 L / 1 min. ~ 15 m3 / h . 28.02 przystąpiono do pompowania wody z syfonu II i III. Występuje dłuższa przerwa w zasileniu w energię elektryczną . W tym czasie dyrektor; Kabiesz wraz z dyrektorem CSRG Ćwiękiem o godz.18.00 wyjeżdżają ponownie do Zakopanego. Akcja ratunkowa w jaskini ,Bystrej od dłuższego czasu zwraca uwagę prasy z całego kraju, ukazuje się szereg artykułów w całej prasie krajowej i zagranicznej. Około 24.00 dyrektorzy docierają do GOPR i tam dowiadują się że pompa nie pracuje; brak zasilania spowodowany awarią w elektrowni . Po licznych interwencjach uruchomionych przez przedstawicieli ratownictwa górniczego ok. 2.00 w nocy jest ponownie napięcie i pompa rusza . W tym czasie jest ok. 17 stopni mrozu i ludzie przy jaskini pracują w trudnych warunkach. Do rana odwodniono syfony III i IV , pozostał jeszcze niepokonany syfon V. 1.03 przez 12 godz. pracy pompa P1; A przy wydajności około 15 m3 /h obniżyła poziom wody w syfonie o 8 cm . Jeżeli w takim tempie miałoby trwać dalsze odwodnianie i obniżanie poziomu wody na całkowite opróżnienie syfonu V trzeba by poświęcić 75 dni co wynikło z prostych obliczeń ;8 cm ubyło po 12 godz. przy wydajności 15 m3 / h co daje 180 m3 wody . Głębokość syfonu wynosi ~ 12 m . Na dobę 360 m3 i około 16 cm przy ciągłej bezawaryjnej pracy pompy . Wniosek nasuwał się sam trzeba znaleźć lepszą pompę o większej wydajności ale takich samych rozmiarach Po rozpoznaniu okazało się że w kraju takiej pompy nie ma Dyr. CSRS Ćwięk podjął decyzję sprowadzenia pompy ze Szwecji firmy Flyght o średnicy 18,5 cm długości 60cm i wydajności 60-75 m3. na godzinę . 5 02. ze Szwecji drogą lotniczą dostarczono pompę Flyght do CSRS gdzie po przeróbce wlotów i wylotów polegającej na przystosowaniu do naszych węży odtransportowano do Zakopanego i dalej do syfonu V .6.03 pompa FLYGHT rozpoczyna pracę i po 30 godzinach lustro wody obniża się ale tylko o 16 cm .W niedzielę 8.03 ratownicy GOPR meldują że dalsze pompowanie nie przynosi widocznych efektów obniżenia się poziomu wody jednak woda w syfonie jest już czysta. Rodzina Aleksieja wraz z Konsulem jugosłowiańskim prowadzi z Zakopanego rozmowy z francuską grupą ratowniczą z Paryża i Dijon . Mijają kolejne dni, trwają pertraktacje z Francuzami o wysokości honorarium za podjęcie działań. 13.03 Wszyscy zwątpili już w możliwość przybycia francuskiej grupy specjalistów od ratownictwa jaskiniowego. Kierownictwo GOPR poleciło zdemontowanie pompy oraz rozłożone linie i urządzenia łączności. O godz.16.30 lądują w Krakowie dwa samoloty specjalnej grupy operacyjnej; departamentu bezpieczeństwa cywilnego MSW Francji . W nocy z 13 / 14 marca dwóch Francuzów w towarzystwie ratowników GOPR dokonuje rozpoznania warunków do ataku na V syfon jaskini. 14.03 o godz. 10.00 grupa francuska rozpoczyna decydujący atak na syfon V. Szybko przechodzą 580 m od wlotu przez kolejne syfony, są suche; wodę usunięto przecież wcześniej. Przy syfonie V jeden z Francuzów rozpoczyna akcję końcową , zanurza się w czystej teraz wodzie syfonu i schodzi na 12m głębokości , do miejsca podwodnego zawaliska. Początkowo nie zauważa nic nowego i decyduje się na odwrót . Już zawracając , raz jeszcze kieruje strumień światła z 500vatowej lampy przez szczelinę w górnej części zawaliska na dnie syfonu w miejscu gdzie pionowa jego część przechodzi w poziomą. I jest !ciało Aleksieja zaplątane w linkę znajdowało się blisko za zawaliskiem w górnej części poziomego odcinka syfonu V . Po rozcięciu zaplątanej linki i ponownym jej złączeniu Francuz wyprowadził drugi koniec linki nad syfon V. Transport ciała Aleksieja wykonali ratownicy GOPR i oni również przekazali je oczekującej rodzinie. Przeciągnięcie bezwładnego ciała przez około 580 metrowy odcinek jaskini od syfonu V do wlotu , w warunkach opisanych na wstępie, wymagała wprost nadludzkiego wysiłku od niezwykle ofiarnie pracujących ratowników GOPR. Po wielu dniach niezwykle ciężkich zmagań ludzi z naturą syfon V jaskini Bystrej”; zwrócił swą ofiarę niestety pozbawiwszy ją uprzednio życia.


10 lat eksploracji masywu Bihor
23. Kwiecień 2010

Góry Bihor znajdują się w północno-zachodniej części Rumunii. Ze względu na swój unikatowy krajobraz i mikroklimat przyciągają turystów z całej Europy. Niewielu z nich zdaje sobie jednak sprawę, że góry te są prawdziwym rajem dla speleologów.

III Międzynarodowy Kongres Nurkowania Jaskiniowego
27. Maj 2007

W dniach 18-19 maja, we Francji, odbył się III Międzynarodowy Kongres Nurkowania Jaskiniowego.

Zimowa (2006/2007) działalność PNJ - podsumowanie
07. Kwiecień 2007

Podczas zimy 2006/2007 speleonurkowie działający przy Podkomisji Nurkowania Jaskiniowego zorganizowali 5 biwaków jaskiniowych spędzając na nich łącznie 15 dni! Działaliśmy w Abchazji (Istocznik Mcziszta) oraz Wielkiej Śnieżnej w Tatrach.