Po około tygodniu niepewności i zawieszenia dnia 21.09.96 przyjeżdża na miejsce odpowiedzialny Komisji - Luigi Casati, który został zaproszony do kierowania poszukiwaniami i wydobyciem ciała. Na podstawie znajomości topografii jaskini (nurkował już tutaj wcześniej), stwierdza, że wystarczy pomoc dwu nurków jaskiniowych. Są to Claudio Guidici i Massimo Bollati.

  • Orientacyjny przekrój przez Grotta Scaletta

Po przybyciu na miejsce Casati i Bollati są witani w kapitanacie portu, gdzie odbywa się spotkanie z płetwonurkami ze straży, od karabinierów i z "Pesciolino". Casati i Bollati uczestniczą w organizacji poszukiwań jako instruktorzy nurkowania. Podczas tej operacji przewidziano zaangażowanie 7 osób wewnątrz jaskini, z których 5 byłoby w kontakcie wzrokowym, oświetlających drogę powrotu. Dwie pozostałe, jeśli to konieczne, dostaną się do podstawy studni na -39m. Casati, poproszony o wyrażenie opinii, stwierdza, że logiczniej w interwencjach nurkowych CNSAS jest, gdy jeden płetwonurek najpierw sam znajdzie ciało i dopiero wtedy można dyskutować o organizacji wydobycia. Decyduje się wtedy o ilości potrzebnych osób, aby nie organizować niepotrzebnych zanurzeń. Po tej wypowiedzi karabinierzy wywołują kłótnię. Początkowo na temat tego kto będzie w wodzie. Z punktu widzenia technicznego i jeśli chodzi o metody interwencji w jaskini komisja nurkowania jaskiniowego CNSAS nie może się niczego nauczyć od osób, które nie chodzą po jaskiniach. A co się tyczy odpowiedzialności - prawo zezwala CNSAS na interwencje w takich przypadkach. Wreszcie uzyskujemy zgodę na zanurzenie 22.09 z zejściem i asystą do otworu groty płetwonurków VVFF z grupy Bari.

Zanurzają się Casati i Bollati. Mają za zadanie zlokalizowanie i ewentualne wydobycie zwłok. W tym celu biorą ze sobą worek na ciało. Guidici zostaje na -15 nad studnią a dwóch strażaków z grupy Bari czeka przy wejściu do jaskini. Z powodu wzburzonego morza (fale ok. 1,5m) w galerii wejściowej pojawia się okresowo prąd, który zgodnie z kierunkiem fali wciąga do środka lub wypycha na zewnątrz jaskini. Ten ruch jest odczuwalny tak wyraźnie, ponieważ jaskinia ma drugi otwór na poziomie morza. Do ciała najpierw dociera Casati. Znajduje się ono w miejscu opisanym przez strażaków, tj. w małej komorze na -23m, do której prowadził eliptyczny otwór. W najszerszym miejscu miał on 50 cm. Widoczność nie jest najlepsza. Głowa trupa jest podobna z daleka do torebki plastikowej. Zbliżając się Casati zdaje sobie sprawę z zaawansowanego stanu rozkładu. W istocie nie ma już oczu, uszy i nos są zgniłe. Z szyi wydobywają się płyny i krew. Włosy pływają dookoła. Kaptur kombinezonu nie znajduje się na głowie. Casati próbuje wydobyć ciało, lecz próba się nie udaje. Wobec tego wpycha je ponownie do środka przez zacisk, aby móc w ten sposób zobaczyć, co przeszkadza w wyciągnięciu. Przeszkodą okazuje się butla (wedle błędnych informacji butle miały być usunięte). Casati w tym momencie decyduje się na obcięcie pasów, nie widząc innej możliwości odczepienia ich. Podczas tej operacji twarz trupa znajduje się 10 cm od jego twarzy. Biorąc pod uwagę, że za każdym poruszeniem wypływają z niej płyny, sytuacja, używając eufemizmu, nie jest zbyt przyjemna. Przybywa Bollati. Pracują razem . Nie udaje im się wyciągnąć ciała ze szczeliny ciągnąc za głowę. Obracają go w salce. W tym czasie spada z prawej nogi jedyna pozostała płetwa. Decydują się na wyciągnięcie ciała za stopy. Przygotowują worek na ciało i zaczynają wsuwać je poczynając od stóp aż do połowy. W jednej ze szczelin zostaje jedna dłoń, ale wydobywają ją. Worek wypełniony gazem gnilnym ucieka do góry. Klinuje się na -18m w ciasnej studni, równoległej do głównej. Wypór jest tak duży, że nie można mu się przeciwstawić. Na szczęście Casati ma butle przymocowane bo bokach (na sposób angielski). Udaje mu się dostać do studni, wejść do góry i spróbować ściągnąć trupa na dół. Zdaje sobie sprawę, że bez odpowiedniego balastu będzie to niemożliwe. Dopływa do strażaków w łódce i pyta o odpowiedni balast. Po 10 minutach otrzymuje odpowiedź, że nie ma nic takiego. Używa więc do tego własnego pasa 9 kg, do którego dołącza 3 kg pozostawione u wejścia do jaskini. Ten balast zostaje doczepiony do talii za pomocą pasa. Doczepia również linkę, aby dać możliwość ciągnięcia w dół Bollatiemu. Po kilku nieudanych próbach Casati wyczuwa, co należy zrobić. Wydaje odpowiednie dyspozycje Guidiciemu i Bollatiemu. Gdy czuwa nad całą operacją, linka o wytrzymałości 80 kg, pęka i ciało natychmiast wznosi się do góry. Zatrzymuje się na -3m prawdopodobnie pod półką skalną. Ponieważ zapasy powietrza są prawie na wyczerpaniu - wszyscy wychodzą. Odbywa się zebranie w kapitanacie, gdzie decydują się zabrać 40 -50 kg ołowiu. Powrót na miejsce następuje po około godzinie. Lecz w międzyczasie morze wzburzyło się i prąd w galerii początkowej stał się bardzo silny. Po przepłynięciu kilku metrów w galerii Casati i Bollati widzą, że poręczówka zerwała się i poplątała w przejściu. Na poręczówce widzą zaklinowaną nogę. Domyślają się co się stało. Podpływają bliżej i znajdują kawałek czaszki. Casati próbuje przesunąć się wyżej, tam gdzie zostawił trupa, lecz przechodzi tylko kilka metrów w głąb, zapierając się nogami. Bardzo silny prąd uniemożliwia dalsze poruszanie się. Schodzą do galerii i docierają do miejsca, gdzie znaleźli ciało. Odnajdują jeszcze jeden kawałek czaszki, szczękę i nóż, który trup miał na ramieniu. Ponieważ nie mają nic do czego mogliby włożyć kości wychodzą. Podczas odprawy w kapitanacie decydują się na zebranie pozostałych części następnego dnia. W międzyczasie podczas mycia sprzętu, nieznani sprawcy kradną worek jaskiniowy Casatiego z Poseidonem Jetstream, kompletem manometrów Poseidona i złączką DIN - INT. Łącznie o wartości 1 200 000 lirów.

Następnego dnia kolejna próba wyjścia w morze, chociaż warunki są jeszcze gorsze. Po opłynięciu Capo negatywnie oceniają sytuację i decydują się na zawieszenie operacji. Następna operacja jest przewidziana na 27.09. Po całonocnej podróży, tym razem Casati i Massimo Liverani dojeżdżają do Palinuro o 07.00 rano 27.09. W kapitanacie spotykają się z Carlem Guidici, Carlo Germanim, Massimiliano Re i Berardino Bocchino. Dowiadują się, że poprzedniego dnia, w czwartek 26 zostały wyciągnięte niektóre kości wyodrębnione 22.09 i pas balastowy strażaków, który Casati zostawił przy trupie. Na pasie zostało 6 kg ołowiu. Bardzo szybko strażacy z grupy Napoli organizują pierwsze wyjście swojej grupy razem z karabinierami i Walterem (instruktor nurkowania), proponując odpoczynek tym, którzy podróżowali przez całą noc. Celem tej akcji jest zlokalizowanie tego co zostało z ciała i odzyskanie butli, które były jeszcze w szczelinie. W tym celu organizuję 3m brechę. Wracają jednak z pustymi rękami. Butla była na -22m i spadła na - 40m. Tłumaczą, że nie byli w stanie jej wydobyć. Casati, Guidici, Liverani przygotowują się do nurkowania : jest około 10 rano. Są z nimi strażacy, którzy zatrzymują się przy wejściu do jaskini. Casati usiłuje wejść do góry i dochodzi do ok. -2m, lecz nic nie znajduje. Karabinierom udało się wejść na -9m, po czym stwierdzili, że dalej się nie da. Casati dochodzi do butli, które spadły na -40m. Jest wspierany przez Giudiciego. Są doczepione do jacketu. Wystarczy go połączyć z dodatkowym inflatorem, który ma Casati, wpuścić trochę powietrza, aby wydobyć je bez problemu. Wraca do szczeliny, gdzie znalazł trupa pierwszego dnia. W malutkiej salce przy szczelinie widzi : komputer, płetwę, ołów i skórę ze stopy. Wychodzi. Zdejmuje 12l butle noszone na sposób angielski. Bierze 2 x 7l. Zakłada je tym razem na plecach i schodzi ponownie ze strażakami do szczeliny. Aby móc wejść przez zacisk, zdejmuje butle i trzymając je przed sobą przechodzi. Zabiera wszystko co jest w szczelinie, podaje to strażakowi, który pakuje wszystko do worka. Po powrocie na powierzchnię planują pracę na następny dzień.

W sobotę morze jest nieco spokojniejsze. Giudici zatrzymuje się w początkowej części jaskini, podczas gdy Casati dochodzi do -1m. Wzburzone morze sprawia, że widoczność wokół niego jest na 20 cm. Wraz z Liveranim schodzą do studni, aby sprawdzić czy nie ma tam niczego zostawionego. Po osiągnięciu dna Liverani znajduje po lewej stronie kurtkę od kombinezonu. Odnajdują się także 3 kg ołowiu zgubione z pasa strażaka, które były użyte do obciążenie ciała. Decydują się na wyjście, aby spróbować ostatniego zanurzenia rano o 06.00, gdy na morzu mogą być lepsze warunki. Giudici i Germani wyjeżdżają do domu. Zostają Casati i Liverani - płetwonurkowie oraz Berardino i Re - grotołazi, aby zebrać ostatnie szczątki. Morze jest spokojne. Warunki idealne. Nurkowie dochodzą pod wodą do komory powietrznej, gdzie spotykają się z grotołazami. Podczas wyjścia znajdują kawałek mięsa i nic więcej. Schodzą ponownie, aby sprawdzić czy nic nie zostało. Operacje nurkowania jaskiniowego kończą się za tym zanurzeniem.


10 lat eksploracji masywu Bihor
23. Kwiecień 2010

Góry Bihor znajdują się w północno-zachodniej części Rumunii. Ze względu na swój unikatowy krajobraz i mikroklimat przyciągają turystów z całej Europy. Niewielu z nich zdaje sobie jednak sprawę, że góry te są prawdziwym rajem dla speleologów.

III Międzynarodowy Kongres Nurkowania Jaskiniowego
27. Maj 2007

W dniach 18-19 maja, we Francji, odbył się III Międzynarodowy Kongres Nurkowania Jaskiniowego.

Zimowa (2006/2007) działalność PNJ - podsumowanie
07. Kwiecień 2007

Podczas zimy 2006/2007 speleonurkowie działający przy Podkomisji Nurkowania Jaskiniowego zorganizowali 5 biwaków jaskiniowych spędzając na nich łącznie 15 dni! Działaliśmy w Abchazji (Istocznik Mcziszta) oraz Wielkiej Śnieżnej w Tatrach.