Niecały miesiąc później wróciliśmy do tego problemu. W wyjeździe wzięli udział Wiktor Bolek, Michał Gignal, Michał Stajszczyk. Tym razem nawinąłem na kołowrotek 120 metrów poręczówki, co, jak miałem nadzieję, powinno tym razem wystarczyć.

Po zjechaniu do komory wydobywczej uderzył mnie dziwny wygląd spągu. Kamienie leżały w sposób jakby bardziej zwarty, a ponadto przykrywała je kilkumilimetrowa warstwa szarozielonego osadu. Spąg wyglądał jak dno zbiornika, z którego spuszczono wodę. Poświeciłem w kierunku jeziorek. Z przerażeniem nie dostrzegłem wody, zamiast niej była szarozielona powierzchnia. Czyżby podczas naszej miesięcznej nieobecności nastąpił gwałtowny przybór wody, który zamulił jeziorka i co najgorsze chodnik, który mieliśmy wyeksplorować? Wszedłem do jeziorka. Szarozielona zawiesina, przykrywająca dotąd szczelnie wodę, rozsunęła się i stałem do połowy kaloszy w wodzie. Odetchnąłem z ulgą. Pod zawiesiną woda była krystalicznie czysta. Wystarczyło ją tylko delikatnie odgarnąć z powierzchni, a dalej woda nadawała się doskonale do nurkowania.

Do nurkowania przebrałem się w gidrokostium, z którego uważnie spuściłem powietrze, w celu uzyskania neutralnej pływalności. Wziąłem dwie 4 l butle zamocowane po bokach. Ułożyłem się do zacisku w kałuży i wpłynąłem do chodnika. Widoczność nie była idealna. W wodzie unosiła się jakby lekka mgiełka, która ograniczała widoczność do 2-3 metrów. Pływalność miałem dobrze dobraną do głębokości 1m. Ze względu na zminimalizowanie ilości sprzętu nie używałem żadnego urządzenia do wyrównywania pływalności. Chodnik miał szerokość ok. 1m, dzięki czemu łagodnie odbijałem się nogami od ścian i szybko posuwałem się naprzód. Linka szybko odwijała się kołowrotka, tak że nie rejestrowałem kolejnych markerów. Po pewnym czasie pod stropem pojawiła się poduszka powietrzna - o której wspominał Michał Gignal po poprzednim nurkowaniu. Udało mi się nawet wystawić maskę ponad lustro wody. Strop jak i ściany były z litej skały. Popłynąłem dalej. Głębokość była ok. 1 metr - maksymalnie 1,8 metra. W pewnym momencie korytarz rozszerzał się. Musiał mieć ponad 1,5 metra szerokości, bo nie sięgałem już oboma nogami do ścian. Zacząłem podciągać się wzdłuż jednej ze ścian. Ale nie mogłem już tak dobrze utrzymywać równowagi i zacząłem coraz bardziej mącić wodę. Przy ścianach pojawiły się drewniane stęple podtrzymujące strop. Jeden z nich sterczał ukośnie w przekroju korytarza. Musiałem go przemieścić, aby przepłynąć dalej. Miał dosyć dużą bezwładność. Na ścianach pojawiła się szczelna drewniana obudowa. Na dnie znajdował się czarny osad - musiała to być gleba. Po chwila ta gleba wypełniła cały przekrój korytarza. To był koniec eksploracji. Dopłynąłem do zawału. Zanim woda kompletnie się zmąciła zauważyłem, że marker 80. jeszcze się nie odwinął z kołowrotka.

Przy zerowej widoczności rozpocząłem powrót. Okazało się, że tuż przy zawale było trochę mało miejsca by się odwrócić. W toni wokół mnie pływało mnóstwo belek z obudowy. Wyczuwałem je dotykiem. Jedna z nich usilnie wchodziła mi pod pachę - chyba chciała się ze mną zabrać na powierzchnię. Na szczęście pozbyłem się jej. Rozpocząłem nawijać linkę z powrotem na kołowrotek. Posuwałem się bardzo powoli. Widoczność poprawiła się dopiero w miejscu, gdzie chodnik zwężał się. Minąłem 60. marker. Widziałem już do ok. 1 metra przed sobą. Bez problemu pokonałem zacisk w kałuży i wynurzyłem się.

Jak sprawdziliśmy później na powierzchni, ślady zawalonego chodnika były po drugiej stronie wzniesienia - na wysokości koryta strumyka. Do tego zawału musiałem dopłynąć od wewnątrz. Należy uznać, że eksploracja zalanych partii w tej sztolni została zakończona.


Turystyczna akcja w jaskini Dudnica
13. Styczeń 2015

Relacja z nurkowania w tej świetnej tatrzańskiej jaskini treningowej. Jak się okazało - także naprawdę urzekającej pod wodą..... co można zobaczyć na załączonym filmie z akcji.

Akcja eksploracyjna w Kasprowej Niżniej
13. Styczeń 2015

W dniach 9-10 I 2015r wykonaliśmy akcję eksploracyjną w Jaskini Kasprowej Niżniej. Do jaskini weszliśmyw piątek ok. godziny 8 rano, natomiast wyszliśmy w sobotę ok. 19. Dotarliśmy do Partii Końcowych i zaatakowaliśmy Komin Wyjściowy.

Projekt HOMAR - kolejne starcie
01. Lipiec 2014

Ostatni weekend czerwca przyniósł ze sobą kolejną odsłonę „Projektu Homar”. Z inicjatywy Grupy Eksploracyjnej Miesięcznika „Odkrywca” (GEMO), w Nawojowie Śląskim, pojawiła się również liczna grupa nurków jaskiniowych związanych z GNJ i GRALmarine Extreme Diving Expedition Support. Kierownikiem podwodnej części akcji był nasz kolega Mirek Kopertowski.