Po serii tragicznych zgonów w trakcie ćwiczeń nad i pod wodą oraz cudownych zmartwychwstań okraszonych intensywnymi ćwiczeniami zostaliśmy oficjalnie dopuszczeni przez Honza do nurkowania w zalanych przestrzeniach. Wybór, z racji presji czasu oraz preferencji uczestników padł na Browar. W założeniach nurkować miały dwa trzyosobowe zespoły co jest pomysłem karkołomnym ale jak pokazała praktyka – realizowalnym. Żeby ograniczyć do minimum mijanki w korytarzach ustaliliśmy, że zespoły nurkują wahadłowo, czyli zespół pierwszy robi lewy korytarz i wraca do punktu wejścia a zespół drugi realizuje taki sam plan w korytarzu prawym. Następnie zespoły eksplorują przeciwległe korytarze. Ponieważ Waldek i Mateusz nie byli jeszcze w Sobótce to ja poprowadziłem pierwszy zespół. Poręczówka do main line’a, stabilizacja linki, marker kierunkowy do wyjścia i oczekiwanie na resztę zespołu. Komunikację w zespole prowadziliśmy na dotyk ponieważ całe oświetlenie mieliśmy na kaskach i nikt z nas nie czuł potrzeby wywijania okejek głową . Jak się później okazało było to doświadczenie bezcenne. Zobaczywszy to co można zobaczyć w lewym korytarzu wróciliśmy do punktu wejścia i czekaliśmy kilka minut na drugą grupę. Ten, nieco nieoczekiwanie przebudowany zespół, czyli Homer i Paweł zwiedził prawy korytarz folgując sobie nieco w kwestii poruszania osadów przez co stworzyli nam wyśmienite warunki do ćwiczeń w ograniczonej widoczności. Ustaliwszy plan oraz szyk zespołu weszliśmy w bełt i wypełzliśmy z niego dopiero w grocie na końcu korytarza. W drodze powrotnej poruszaliśmy się na ślepo po poręczówce a ja przy okazji zwinąłem, postawioną przez Homera, poręczówkę do groty. Powrót odbył się bez sensacji. Komunikacja przećwiczona w lewym korytarzu działała bez zarzutu, nic nie było widać a na koniec okazało się, że drugi zespół już dawno jest na powierzchni. Zwinąłem więc zbędną poręczówkę i wypełzliśmy na słoneczko.

Na tym nurkowaniu przydały się praktycznie wszystkie rzeczy, które przez cztery dni wbijał nam do głów Honzo. Kluczowe treści w stylu „Macie, kur.a, mieć stały kontakt z poręczówką…”, „Trzymajcie poręczówkę jak najdalej od siebie, do kur.y nędzy …”, „Zmiana automatu co 10bar…” nabierają zupełnie innego znaczenia gdy nurkowanie prowadzi się samodzielnie, widoczność jest mocno ograniczona i momentami ma się kontakt tylko z jedną ścianą. Okazuje się również, że można nurkować bez HID’a i skutecznie prowadzić komunikację. Fakt, że widać mniej ale w momencie gdy przejście przez punkt stabilizujący poręczówkę wymaga dwóch rąk bo wizura wynosi ZERO to ilość światła naprawdę przestaje mieć znaczenie. Nie zapominajcie, że napięta poręczówka to przyjaciel, a luźna to Twój wróg . Markery można czytać metodą „na Macajewa”, a kołowrotki z szeroką kierownicą łykają gładko zarówno gumki jak i markery

To było jedno z lepszych nurkowań, jeśli nie najlepsze, jakie zrobiłem w Browarze, choć nie było mi dane zobaczyć części korytarzy.

W XVI WNJ brali udział: Agnieszka Masiewicz, Piotr Majchrzak, Mateusz Popek, Waldek Królak, Paweł Musiała, Paweł Seweryniak, powierzchniowo Sandra Strejczyk. W roli doradcy Jacek Strejczyk „Homer”, a w roli prowadzącego Dominik Graczyk „Honzo”.

Zabezpieczenie tlenowe Klinika Medyczna IBIS, Warszawa, Sprężarka Paweł Musiała. Dziękujemy wymienionym w relacji firmom za sprzęt testowy, o którym po testach mamy dobre zdanie.


Relacja z Warsztatów GNJ - kwiecień 2015 Hańcza
04. Maj 2015

Nie sposób zgadywać czy to piękne okoliczności przyrody czy też inne, niewytłumaczalne względy zagnały Grupę Nurków Jaskiniowych na Hańczę, jezioro, które słynie wprawdzie z głębokości, ale na próżno szukać tam stropu...

I Warsztaty Produkcji Filmowej GNJ
09. Marzec 2015

Warsztaty odbyły się 20-21 Lutego 2015 w Tatrach i były wewnętrzym szkoleniem GNJ.